Czego szukasz

10 argumentów, gdy teściowie nie wspierają Twojej kariery

Pracujące mamy potrzebują wsparcia w różnych formach i na wielu płaszczyznach. Potrzebują pomocy najbliższych np. w opiece nad dziećmi, gdy pracują. A czego pracujące mamy zupełnie nie potrzebują? Narzekających teściów, którzy znajdą każdą wymówkę, aby zatrzymać mamę w domu. Jak sobie z nimi poradzić? Co odpowiedzieć, żeby postawić na swoim, nie wywołując równocześnie rodzinnej awantury?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/04/2017
młoda kobieta i jej synowa siedzą przy stole i czytają coś na tablecie

Co możesz im odpowiedzieć?

Łatwo jest może zignorować komentarz koleżanki czy sąsiadki zza ściany na temat Twojej pracy. Łatwo jest może machnąć ręką na komentarze innych mam, które obrały odmienną drogę od Twojej i nie pracują zawodowo.

Jednak kiedy Twoją decyzję kwestionują dziadkowie/teściowie, to czasem trudno tak się po prostu otrzepać i wyjść do pracy. Pewnie też dlatego, że brak wsparcia, jakby nie spojrzeć, ze strony bliskich osób, jednak boli, złości i frustruje.

Zatem następnym razem, kiedy poprosisz teściową/teścia o pomoc w opiece nad ich wnukami, a znowu usłyszysz uwagi podważające zasadność Twojej decyzji o podjęciu pracy, skorzystaj z tych odpowiedzi. Może się sprawdzą i na moment odeprą atak. Zawsze warto spróbować:

1.Dzisiaj pracująca mama to norma.

Twoja teściowa/mama w “swoich czasach” robiła to, co było dla nich typowe, a Ty chcesz robić to co jest znakiem Twoich. Nie boisz się podjąć wyzwania, podjąć się nowych obowiązków i chcesz wytyczać nowe ścieżki.

2. Czy Wasz syn jest bardziej zdolny do pracy ode mnie, a mniej do opieki nad swoim dzieckiem?

Tak samo jak Ty, Twój mąż, a syn Twoich teściów, może zajmować się dzieckiem. Wychowywać ja i odprowadzać do szkoły/przedszkola. A Ty tak samo jak Twój mąż, możesz być docenianym i szanowanym pracownikiem.

3. Zarobię na własne utrzymanie i emeryturę.

Pracując opłacasz składki i zarabiasz na swoje utrzymanie. Twój mąż nie ponosi już sam wszystkich kosztów utrzymania rodziny. A Ty możesz zadbać o swoją przyszłość i Twoi teściowie mogą być spokojni, że w przyszłości ich wnuki, nie będą musiały łożyć na utrzymanie swojej mamy.

4. Możecie spędzać tyle czasu z wnukami, ile zapragniecie czasie, gdy ja pracuję.

Jeśli Twoi teściowie mają problem, że chcesz powierzyć – w czasie gdy oboje z mężem pracujecie – pieczę nad dziećmi opiekunce, zawsze możesz zaproponować swoim teściom zajęcie się wnukami. Mogą nie tylko spędzać czas z dziećmi, ale mieć też swój wkład w wychowanie ich. Mały chłopiec jako dorosły mężczyzna, będzie ciepło wspominał wspólne wyprawy z dziadkiem.

5. Moja mama też pracowała jak byłam dzieckiem.

Możesz przypomnieć rodzicom swojego męża, że Twoja mama też była aktywna zawodowo i chyba dobrze Cię wychowała, skoro ich syn wybrał sobie Ciebie na życiową partnerkę.

6. Praca sprawia mi radość i czuję się szczęśliwa. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

Po całym dniu pracy, kiedy już Twoja potrzeba realizacji i zaspokojenia pasji została spełniona, wracasz do swojego dziecka stęskniona i radosna. Przez tych parę chwil po pracy, możesz dać więcej uwagi dziecku, niż przesiadując całymi dniami w domu, nieszczęśliwa i zgorzkniała.

7. Dziecko tylko na tym skorzysta.

Dzieci pracujących mam są często bardziej samodzielne. Są uspołecznione i zaradne. Uczą się poprzez przykład, że w życiu ważna jest systematyczna praca. Nie wymagają ciągłej uwagi od mamy/rodziców.

8. Dzięki mojej pracy rodzina ma lepsze warunki finansowe.

Pracując, poprawiasz sytuację finansową rodziny. Stać Cię np. na dodatkowe zajęcia dla dziecka, żeby mogło lepiej się rozwijać, a może też na prywatną szkołę.

9. Mój mąż (a Wasz syn) wspiera mnie w tej decyzji, może więc oni też mogą Ci zaufać.

Decyzję o podjęciu przez Ciebie pracy podjęłaś razem z mężem. Jeżeli on Cię w tym wspiera to oznacza, że teściowie również mogą Ci zaufać. Poza tym jest to przede wszystkim Wasza wspólna małżeńska decyzja.

10. Lubicie czytać plotki o gwiazdach estrady i ekranu, a przecież Ci wszyscy znani ludzie pracują na tą popularność.

Skoro tak bardzo fascynuje ich życie celebrytów, dlaczego nie rozumieją Twojej potrzeby realizacji zawodowej i niezależności finansowej. Gwiazdy wynajmują drogie nianie, a same spędzają masę czasu intensywnie pracując.

Jakie są Wasze doświadczenia?

Dajcie znać jeśli macie jakieś pomysły na to, jak można ripostować krytykę i brak akceptacji Waszej kariery, powrotu do pracy przez teściów. Mówi się, że na szacunek trzeba sobie zapracować.

Trafnym argumentem dla teściów może być również to, że pracując nie tylko wspierasz domowy budżet, kupujesz nową parę butów za swoje, ale też budujesz swoją większą wartość i szacunek w oczach własnego męża.

Stałaś się dzięki temu partnerką finansową dla swojego męża, która teraz też ma swój udział lub wzmocniła swoją pozycję w decydowaniu o planowaniu domowego budżetu.

To co, podzielicie się swoimi pomysłami?

Źródło: Working Mother

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Wynagrodzenie po urlopie macierzyńskim

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na etapie powrotu do pracy po urlopie, jest kwestia wynagrodzenia. Na jakie wynagrodzenie może liczyć? Co z dodatkami i premiami? Czy nadal przysługuje samochód służbowy?
  • Marzena Pilarz-Herzyk - 14/04/2019
mama z córeczką

W powyższej sytuacji należy rozpatrzyć kilka różnych sytuacji.

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim

W sytuacji, w której wracasz do pracy po urlopie macierzyńskim/rodzicielskim pracodawca ma obowiązek zapewnienia Ci wynagrodzenia takiego, jakie byś posiadała nie mając przerwy w pracy spowodowanej urlopem. W praktyce więc przysługują Ci również podwyżki, które otrzymałabyś, gdybyś nie była na urlopie.

Poniżej sprawdź kilka przykładów.

W czasie, gdy przebywałaś na urlopie, Twój zespół otrzymał 5% podwyżkę. Nie miały na nią wpływu wyniki indywidualne. Czy taka podwyżka wynagrodzenia powinna zostać uwzględniona po powrocie do pracy? TAK.

Przed przerwą urlopową miałaś wypracowane wyniki, przeszłaś pozytywnie ocenę roczną, ale zmiany umów nastąpiły w czasie, gdy Ty byłaś już na urlopie.
Czy Twoja umowa mogła zostać zmieniona podczas urlopu? TAK. Zmiana umowy może zostać dokonana w czasie urlopu. Podwyżka jednak nie przełożyłaby się na  wysokość zasiłku.

Czy Twoje wynagrodzenie powinno zostać zmienione po urlopie? TAK. Jeśli Twoja umowa nie została zmieniona w czasie urlopu, powinno to zostać zrobione tuż po Twoim powrocie do pracy.

Przed urlopem awansowałaś na stanowisko managerskie i zgodnie ze stopniami awansu w firmie od tego stanowiska przysługuje samochód. Po powrocie do pracy zmieniono Ci stanowisko pracy, ale w nowym dziale nie ma samochodów służbowych. Co z Twoim samochodem? Pamiętaj, że nadal masz ten sam stopień managerski, gdyż po powrocie nie można obniżyć stanowiska pracy (nowe stanowisko musi być zgodne z kompetencjami). To oznacza więc, że nadal zachowujesz
prawo do korzystania z samochodu służbowego.

Przed urlopem otrzymywałaś premię za określone dodatkowe zadania, zlecane przez przełożonego. Po powrocie z urlopu nie otrzymujesz już tych zadań, z racji powiększenia zespołu pracowniczego. Czy premia nadal Ci przysługuje? NIE. Nawet jeśli przed urlopem był to długi okres, mimo wszystko były to zadania ponad Twój standardowy zakres obowiązków i z tym wiązała się premia. Jeśli pracodawca nie ma w tej chwili dodatkowych zadań premiowanych dla Ciebie, premia nie będzie przysługiwała.

Powrót do pracy po urlopie wychowawczym

Nieco inaczej, niż powyżej wygląda sytuacja Twojego powrotu po urlopie wychowawczym. Tutaj bowiem, pracodawca nie może obniżyć Twojego wynagrodzenia. Nie ma jednak obowiązku uwzględniania ewentualnych podwyżek, które otrzymałabyś, gdybyś nie przebywała na urlopie.
A co zrobić w sytuacji, gdy bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, wykorzystałaś urlop wychowawczy? Czy podwyżki za ten czas przysługują? Przepisy nie regulują wprost tej sytuacji.

Moim zdaniem należy jednak uwzględnić podwyżki, które przysługiwałyby za czas urlopu macierzyńskiego, natomiast już nie za okres urlopu wychowawczego.
Nie ma tutaj znaczenia, że formalnie wracasz z urlopu wychowawczego, gdyż wykorzystałaś go bezpośrednio po macierzyńskim.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Pilarz-Herzyk
Na co dzień mama dwóch synów Oskara i Oliwiera. Z wykształcenia prawnik. Z zamiłowania artystka. Zawodowo przez kilka lat związana z zarządzaniem przedsiębiorstwami, procedurami prawnymi i finansowymi. Od 2018 postanowiła zawodowo zająć się doradztwem prawnym przede wszystkim kobietom, mamom, rodzicom, ale również mniej świadomym swoich obowiązków pracodawcom. Prowadzi stronę mamaprawniczka.pl.

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl

"Chcę dla swoich dzieci fajnego świata" - mówi Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka. A ja się pod tym podpisuję! Zapraszam Was do rozmowy z niezwykle ciekawą, odważną i mądrą kobietą, która nie boi się marzyć i spełniać swoje marzenia, przyznawać do błędów i słabości, która jest do bólu autentyczna, i można ją albo pokochać albo... Przekonaj się sama!
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/04/2019
Dagmara Hicks blogerka całareszta.pl z rodziną

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl – kim jest? O czym marzy a czego się boi? I skąd czerpie siłę?

Dagmaro, Ty nie ściemniasz, prawda? Kawę na ławę. Piszesz o trudnych momentach macierzyństwa, czasem o takich emocjach, które wiele z nas ukrywa… Skąd czerpiesz siłę i odwagę?

Boję się bardzo wielu rzeczy, ale niestety na te, których boję się najbardziej, mam niewielki wpływ. Jeśli zaś chodzi o słowo, którym się na co dzień posługuję – wierzę w wolność wypowiedzi. Nie boję się powiedzieć tego, co większość myśli. Czego miałabym się bać? Już dawno przestałam się przejmować jednostkowymi krytycznymi opiniami.

Mam nadzieję, że społeczność, którą zbudowałam, to osoby podobne do mnie – mogę poznać każdy światopogląd, przyjaźnię się z osobami o skrajnie różnych poglądach, innych niż moje własne, potrafię to rozdzielić. Nudno by było, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie. Poznawanie innych opinii czy sądów często skłania do myślenia i mam nadzieję, że tak jest w przypadku mojego bloga, który wychodzi poza ramy parentingu, zahacza o publicystykę, bywa dziennikiem.

Ludzie, którzy czytają mnie regularnie, znają moje poglądy na temat Kościoła, homoseksualizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, polityki. Wydaje mi się to naturalne, że poruszam takie tematy. Pisanie o kocykach i smoczkach mnie nie interesuje. Wraz z urodzeniem dzieci nie pozbawiłam się umysłu, wręcz odwrotnie – chcę dla swoich dzieci fajnego świata. Te mamy, do których piszę, tworzą ten świat w głowach swoich dzieci, w domu, w swoim środowisku.

Zmiany trzeba zacząć od tych najmniejszych. Jeśli moje słowo skłoni kogoś do przemyśleń – cudownie.

A kim jest Dagmara Hicks? Pytam trochę przewrotnie, bo ja mogę napisać, że mamą trojaczków, żoną i mieszkasz w Australii ale jak sama o sobie napiszesz to będzie bardziej ciekawe! 😉

Jestem kobietą, obywatelką świata, dumną mamą, Polką, biegaczką, miłośniczką kina i jedzenia. Jak to powiedziała Madeleine Albright – jestem optymistką, ale zatroskaną. Noszę w sobie sprzeczności. Potrafię w jednym zdaniu wypowiedzieć dwie wykluczające się tezy i uznać je za słuszne. Bywa to męczące, podobnie jak mój charakter, który każe mi się nie zatrzymywać, przeć do przodu, jak to typowy Strzelec.

Zawsze byłaś taka odważna i bezpośrednia?

Bezpośrednia chyba tak.

Bardzo rzadko zapala mi się czerwona lampka, nie aplikuję filtra, nie bywam dyplomatką, nie znoszę fałszu, udawania, podstępów. Niektórzy to we mnie kochają, inni nienawidzą.

Nie mogę nadal uwierzyć w to, że ludzie w 2019 roku wolą piękne kłamstwo od prawdy.

Sama ponad wszystko cenię sobie szczerość. Wolę konfrontację i oczyszczenie atmosfery niż kiszenie się w żalach i frustracjach. Uwielbiam jasne sytuacje. Wydaje mi się, że gdybyśmy nauczyli się szczerości, świat stałby się dużo prostszy.

Nie uważam się za osobę odważną. Boję się rekinów, pająków, węży. To dlatego mieszkam w Australii. Hahahaha. A tak na serio – nie boję się żyć po swojemu, ale z tego, co widzę, przychodzi to chyba z wiekiem i doświadczeniem, więc pewnie nie jest to nic szczególnie w moim przypadku wyjątkowego.

Ja wiem, że moje dzieci dodały mi odwagi, takiej pewności, waleczności i gotowości do…. wszystkiego. A skąd Australia?

Mój mąż jest Australijczykiem. Mieszkał 10 lat w Polsce, teraz czas na mnie, żeby się tu trochę „pomęczyć”. Chcieliśmy, aby dzieci nauczyły się angielskiego i pomieszkały w swoim drugim domu, w Polsce akurat sytuacja polityczna nieciekawa, w moim ukochanym Krakowie smog, więc mieszkamy chwilowo blisko Oceanu, w kraju wiecznego słońca.

Ja uwielbiam Twojego bloga, i czasem wystarczą mi Twoje leady 😉 aby wiedzieć „kurcze, ale ma rację kobieta!” – gratuluję! Teraz blog to Twoja praca, prawda? Lubisz? Zamieniłabyś na inną?

Bardzo lubię, bo kocham pisać, ale chętnie „wyszłabym z domu” i coraz częściej szukam takiej opcji. A jednocześnie za każdym razem, kiedy o tym myślę, lista plusów, które ma w sobie ten rodzaj pracy jest oszałamiająca i ciężko z tego zrezygnować. Niemniej jednak chciałabym czasami wyjść z domu, do biura, do znajomych z pracy.

Niestety aktualnie wymagałoby to ogromnych poświęceń całej naszej rodziny, więc robię to, co lubię i co nam pasuje najbardziej. Nie mogę myśleć już tylko o sobie. Gdybym wróciła na etat, pisanie musiałabym odłożyć, a mam wrażenie, że nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki.

A jak to jest z hejtem, dostajesz czasem? Jak sobie z nim radzisz?

Bardzo rzadko, właściwie wcale. Kasuję komentarz (często całego nawet nie czytam), blokuję użytkownika i tyle się tym przejmuję. Osoby, które uprawiają hejt, marzą o słownej potyczce, nie daję im tej satysfakcji. Zablokowałam też osoby, które szukały dziury w całym, ciągle się czepiały, ironizowały na granicy bezczelności.

Szkoda mi na takich ludzi czasu i energii. Niech sobie idą gdzie indziej psuć klimat. Hejt mnie nie dotyka, bo do absolutnie wszystkiego można się przyczepić. Trzeba być twardym i wiedzieć swoje, a nie przejmować się innymi. Przecież nawet w rodzinie musimy wykazać się asertywnością.

Pracowałaś w korporacji, prawda? Przed erą dzieci, czy po? No i opowiedz proszę jaka była Twoja droga do bloga – ale rym… o matko! Kiedy z bloga dla siebie stworzyłaś swoje miejsce pracy? Po jakim czasie? A może od razu plan był – bloguję bo chcę mieć z tego swoje pieniądze?

Pracowałam w korpo i przed i po dzieciach. Na dłuższą metę nie dałam rady pogodzić pracy na pełny etat z byciem mamą. Oboje z mężem byliśmy na kierowniczych stanowiskach w wielkich firmach, które wymagają od pracownika elastyczności, czytaj: ciągłych nadgodzin i dyspozycyjności 24/7. Byłam jedyną osobą na 100 osób w naszym biurze, która miała dzieci, mimo najszczerszych chęci, nikt nie rozumiał moich problemów.

Niektórzy ludzie są pracoholikami i nie wiedzą co to równowaga pomiędzy pracą a życiem. Ja wiem. Niestety uważam, że to prawda, że od kobiet oczekuje się, aby pracowały tak, jakby nie miały dzieci, a wychowywały dzieci tak, jakby nie pracowały. Kobiety nadal są dyskryminowane.

W przedszkolu oczekuje się, że mama będzie siedziała w pierwszym rzędzie na przedstawieniu, które organizuje się o godzinie 13 we wtorek. Jednocześnie w tym samym czasie ma w pracy prowadzić konferencję z pracownikami w 4 różnych krajach. To były moje realia.

Nawalałam na obu frontach, a z mężem mijałam się w drzwiach. Poza tym dzieci mi chorowały, nie mogliśmy znaleźć niani dla trojaczków w podkrakowskiej wsi z kiepskim dostępem do publicznego transportu, czułam się zmęczona wiecznym rozkrokiem – nigdzie nie byłam na 100%.

Bloga pisałam już wcześniej, bardziej jako pamiętnik, na pamiątkę i dla znajomych, żeby wiedzieli, co u nas słychać, ale jak zaczęłam myśleć o rezygnacji z pracy, rozwinęłam go. Właściwie nie miałam wtedy pojęcia co z tego wyjdzie, nie miałam planów na uczynienie go pracą. Stało się to jakby samo z siebie, naturalnie i w miarę szybko. Nadal nie mam biznes planu, bo ten blog to dla mnie wielka, życiowa pasja, nie maszynka do robienia pieniędzy.

Nie brakuje Ci czasem zespołu, osób „z pracy”? A może masz kogoś z kima stale współpracujesz?

Bardzo mi tego brakuje! Szczególnie od czasu, kiedy przeprowadziłam się na drugi koniec świata i nie bywam na spotkaniach z fanami, konferencjach, branżowych eventach itp. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Nie mam na przykład głupiego szefa, czy to nie plus? 😊

No ba! I To jaki! 😉 Zawsze chciałam o to zapytać: jak wygląda dzień znanej blogerki? 😉 Ile czasu zajmuje Ci praca nad blogiem? Masz jakieś „złote rady” dla innych mam, początkujących blogerek?

Praca nad blogiem nigdy się nie kończy. Zawsze szukam pomysłów, zapisuję różne inspiracje. Bywa, że pracuję 10h dziennie kilka dni pod rząd, bywa, że nie pracuję w ogóle przez 3 dni, choć takiego czasu już nie pamiętam. Blog nigdy nie śpi, nie robię sobie urlopów, bo to właśnie na wakacjach materiał jakby sam się robi, bez wysiłku.

Konkurencja jest ogromna, a fani chimeryczni. Trzeba publikować, pisać, codziennie o sobie przypominać i co krok szukać sposobów na przybicie się w masie blogów. Blog to codzienna praca, a jego powodzenie uzależnione od tylu czynników, że to temat na odrębną rozmowę. Wiele osób sądzi, że tu się komuś coś udaje, ma szczęście, farta, czy zna odpowiednie osoby. No nie.

To praca, czasami żmudna i niewdzięczna, piszesz tekst kilka dni, a on potem nikomu się nie podoba. Zamiast się obrażać, trzeba na następny dzień znowu pisać, może inaczej, może na inny temat?

Kiedy nie jesteś z dziećmi, nie pracujesz nad blogiem, to co robisz? Jak się relaksujesz?

Ćwiczę. Uwielbiam sport, dużo biegam, chodzę codziennie na siłownię. Moją miłością jest kino. Lubię też gotować, choć ostatnio trochę zaniedbałam tą pasję, co zauważyli nawet czytelnicy – upominają się o przepisy. Tęsknię za górami, ale tutaj niestety nie mam tej przyjemności.

Myślisz, że mamy a Australii są bardziej wyluzowane niż w Polsce?

Myślę, że na pewno dorosły już do zawieszenia broni i raczej się wspierają, zamiast oceniać i wszystkim ciągle udowadniać, że w macierzyństwo na pewno umieją lepiej. To jest głęboko zakorzenione tutaj w osobowości, wypijane z mlekiem matki – Australijczycy są po prostu pewni siebie, znają swoją wartość, nie muszą jej więc zdobywać dokopując innym. Matki mają jednak i tutaj swoje bolączki. Macierzyństwo, według mnie, stawia przed kobietami na całym świecie bardzo podobne dylematy.

A jakie masz plany? O czym marzysz?

Chciałabym wejść na Mont Blanc, napisać książkę, przebiec maraton w Nowym Jorku, wybudować dom, kupić psa, zrobić sobie kolejny tatuaż, pojechać na narty do Francji, mieć dom w górach, posłuchać Dawida Podsiadło na żywo, zobaczyć kwitnąca wiśnię i Japonię śladami Murakamiego.

Marzę o tym, aby mój blog niósł nadzieję i głębsze przesłanie. Nie jesteśmy w tym same. Jest nas więcej, wszystkie mamy tak samo, możemy, mimo trudności, żyć tak, jak nam pasuje, nawet wtedy, jeśli wybieramy życie dla innych trudne do zaakceptowania, jest nasze, jedyne, najlepsze jakie będziemy miały. Chcę, żeby moje dzieci były ze mnie dumne, a mąż kochał do końca. Marzę o tym, aby mieć już taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi…

Dziękuję za rozmowę! No i spełnienia marzeń!

Zdjęcia: wszystkie zdjęcia własność Dagmary Hicks, autorki bloga calareszta.pl, niektóre pochodzą z Facebook’a, inne z Instagrama.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail