Czego szukasz

Tego dzieci nigdy tacie nie zapomną

Czego dzieci nigdy nie zapomną tacie? Nie każdy tata gotuje, przewija niemowlę, czy zastępuję mamę, kiedy ona pracuje zawodowo. Nie każdy, ale na szczęście jest ich coraz więcej. Bo balans praca-dom, tata-dziecko są bardzo ważne, aby rodzina funkcjonowała szczęśliwie. Bo dziecko ma tatę i mamę, bo tata ma odskocznię od pracy, bo mama ma wsparcie i tak to działa! Najlepszego dla wszystkich Tatów z okazji Dnia Ojca!

  • Aga Wnękowicz-Smenżyk - 22/06/2016
Tata z dziećmi

Wychowałam się w domu, w którym rodzice wspólnie wychodzili do pracy i wspólnie z niej wracali. W kanapkach zapakowanych do szkoły dało się wyczuć zapach… wody po goleniu (który to fakt do dziś wspominany jest z rozrzewnieniem przez wierne grono zjadaczy tychże kanapek – bynajmniej nie piszę o moim rodzeństwie). W którym kuchnia nie była azylem zarezerwowanym dla pań. Wychowałam się, ot po prostu, w zwyczajnym domu.

Tata „nie-zwykły”

Przynajmniej tak mi się zawsze zdawało. Po latach, podczas wielu rozmów, co rusz okazywało się, że – na tle rówieśników – mój dom niekoniecznie należał do normy. Że nie każdy tata gotował, niedzielnym porankiem rozkładał z dzieciakami wielkie poduchy, by na nich ćwiczyć karate i – kiedy tylko się dało – brał “pół urlopu”, by wspólnie wyskoczyć na kajaki i przy okazji wytłumaczyć prawo Ohma czy inną siłę odśrodkową (zawsze metodą “na chłopski rozum”).

Pamiętam też opowieści mojej przyjaciółki, której mama wyjechała na kilkumiesięczne zagraniczne stypendium naukowe, gdy ta była jeszcze niemowlęciem. Nie uruchomiono armii babć i cioć. Na miejscu był tata. Z sentymentem wspominał wygotowywane pieluchy i inne atrakcje towarzyszące w tych czasach codzienności młodych rodziców.

A działo się to w niewielkim, konserwatywnym mieście, w latach 80. poprzedniego stulecia. Jak z rękawa wysypujemy wzajemnie podobne anegdoty z dzieciństwa. Dla nas to była norma. Nie wiem (choć mogę się domyślać) jakie reakcje wywoływała ta sytuacja u osób trzecich. Wiem jednak jak silna, a jednocześnie partnerska relacja łączy teraz mnie i moją kumpelę z naszymi rodzicami.

Morze korzyści dla całej rodziny

Korzyści z zaangażowania obydwojga rodziców w wychowanie i opiekę nad dziećmi wydają się dziś być czymś naturalnym i oczywistym. Temat ten podejmują między innymi Sharon Meers i Joanna Strobel – autorki książki „50/50. Przewodnik dla pracujących rodziców, jak wspólnie złapać balans między pracą a rodziną”. Wskazują całe morze korzyści wynikających z zaangażowania ojca w wychowanie i rodzinną codzienność (bo przecież zaangażowanie matek w rodzinę jest czymś z góry założonym, 100% i nikt tu niczego udowadniać nie musi).

Zaangażowany tata jest mniej zestresowany i lepiej radzi sobie z problemami psychiczno-emocjonalnymi. Odpowiedni balans pomiędzy życiem zawodowym, a rodzinnym pomaga mu podejmować lepsze, długotrwałe decyzje zawodowe, co w ostatecznym rozrachunku czyni z niego “faworyta w maratonie długotrwałego sukcesu”. Wychowywanie dzieci podnosi w nim poczucie własnej wartości i wzbogaca go o wachlarz nieznanych dotąd doświadczeń i emocji.

Autorki książki piszą o korzyściach w postaci lepszych relacji z partnerką. Więcej wspólnych tematów, a także zadowolenie partnerki ze swojej aktywności zawodowej to również szansa na znacznie lepsze relacje intymne w związku.

Dzieci zaangażowanych ojców – jak czytamy – osiągają lepsze wyniki w testach IQ oraz wykazują mniejszą ilość przejawów negatywnych zachowań. Co więcej: w dorosłym życiu mają znacznie większe szanse na budowanie szczęśliwych związków, a także na sukces naukowo-finansowy.

Dla wyjaśnienia: tytułowy równy podział obowiązków w rodzinie wydaje mi się tak samo nierealny jak podział 100/0. Zdarzają się sytuacje, w których jeden rodzic przejmuje większą część obowiązków domowych. I ta dysproporcja niekoniecznie źle wpływa na rodzinę. I niekoniecznie tą bardziej udomowioną osobą musi być mama. Ale być może. Kwestia wyboru, dialogu, indywidualnych potrzeb.

Jaskiniowcy, do lamusa!

To, w co wierzę, i czego nie muszę wyczytywać z książek, jest fakt, że ojcostwo w rozumieniu jaskiniowca, który przynosi mięso, przedłuża ród, ale już niekonieczne pamięta datę urodzin (nie mówiąc już o takich niuansach jak pasje czy ulubione potrawy) swoich latorośli, już dawno przestało być modne i męskie. Bo zdrowe – z pewnością – nie było nigdy. Dla żadnej ze stron.

Na moje szczęście (i szczęście znanych mi partnerek, żon, dzieci, a także samych zainteresowanych) większość znanych mi ojców opowiada się po jasnej stronie mocy.

I właśnie Wam – wszystkim normalnym tatom, którzy są – życzę wszystkiego co najpiękniejsze w dniu Waszego święta.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Ojcowie są zdrowsi i mają większe poczucie własnej wartości, fragmentu książki „50/50. Przewodnik dla pracujących rodziców, jak wspólnie złapać balans między pracą a rodziną” Sharon Meers, Joanna Strobel, ze wstępem Sheryl Sandberg, wyd. Mamania.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aga Wnękowicz-Smenżyk
Absolwentka filmoznawstwa UJ, menadżerka kultury, współorganizatorka wydarzeń kulturalnych. Redaguje, pisze, organizuje, uczy się, działa. Czyta książki dla dzieci, a czasem nawet dla dorosłych. Zafascynowana prowadzeniem biznesu online i życia offline.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail