Czego szukasz

Rodzice małych dzieci będą krócej pracować? Nowy projekt trafił do Sejmu

Pojawiają się kolejne pomysły na uzdrowienie i poprawienie kondycji polskiej rodziny. Tym razem pojawił się projekt, aby jedno z rodziców mogło wyjść godzinę wcześniej z pracy i odebrać swoje dziecko z przedszkola lub szkoły. Choć sam pomysł jest ciekawy to w redakcyjnej dyskusji pojawiło się sporo wątpliwości. A Ty co o tym sądzisz?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 15/03/2017
Radosna mama bawi się z córeczką

Więcej czasu dla dziecka

Projekt ustawy, która ma optować za skróceniem czasu pracy dla jednego z rodziców dzieci do 10 roku życia, jest podobno odpowiedzią na częste skargi rodziców odbierających dzieci ze szkół i przedszkoli w bardzo późnych porach. Ma być też formą wsparcia dla rodzin i szansą na spędzanie większej ilości czasu przez rodziców z dziećmi.

Jest to projekt PSL i jak zapowiada Stronnictwo ma zostać złożony w Sejmie. Politycy liczą, że będzie to realna pomoc dla rodzin wychowujących małe dzieci. Ustalona ma zostać granica wieku dziecka do lat 10, ze względu na to, iż w tym wieku dzieci nie są jeszcze samodzielne, wymagają wsparcia i opieki osoby dorosłej.

Rodzina ma być zdrowsza

„Dzisiaj jest możliwość krótszego czasu pracy dla kobiet, które karmią swoje dzieci w pierwszych latach życia. Chcielibyśmy, żeby godzinę krócej pracował jeden z rodziców, kiedy odwożą dzieci do szkoły, czy przedszkola. Chcielibyśmy wprowadzić skrócony czas pracy o godzinę dla rodziców dzieci do 10 roku życia” – powiedział Władysław Kosiniak – Kamysz i dodał jeszcze, że – „Nic się nie stanie, jeżeli w ten sposób wesprzemy politykę rodzinną. Oczywiście wynagrodzenie będzie, jak za pełen czas pracy”.

Obietnica czy realne wsparcie

Można mieć spore wątpliwości, czym w rzeczywistości kierują się politycy PSL, chcąc wprowadzić kolejne ułatwienia dla rodzin. Nie bez powodu może nam się tłuc po głowie myśl, że w tym wszystkim chodzi głównie o zyskanie sympatii i wyborczych głosów…

Czy to aby nie pułapka?

Prawdą jest, że taka dodatkowa godzina (a w skali tygodnia aż 5 godzin) mogłaby być wielką pomocą dla rodziców. I sam fakt myślenia o tym, jak pomóc rodzicom, jest godny pochwały, pytanie tylko, jak na takie rozwiązanie zareagują pracodawcy? I czy warto się tym przejmować?

W naszym portalowym zespole wywiązała się całkiem burzliwa dyskusja, która pokazała mi to rozwiązanie także w innym świetle…

Agnieszka Czmyr-Kaczanowska komentuje propozycję:

„Cieszy mnie każda kolejna osoba zajmująca się wspieraniem rodziców na rynku pracy. Widzę jednak w takim rozwiązaniu wiele zagrożeń. I nie chodzi tutaj o to, że państwo przerzuci ciężar takiego wsparcia całkowicie na pracodawców (w tym wszystkich podatników, bo przecież w urzędach pracuje bardzo wielu rodziców, którzy też będą krócej pracować…), ale o to, że takie rozwiązanie może stanowić kolejny argument za tym, aby nie zatrudniać matek.

Wspierać tak, ale mądrze i po wcześniejszym zapytaniu rodziców/matek, czego potrzebują i pracodawców, jak oni to widzą. Pamiętam pomysły dotacji do zatrudniania rodziców (z 2012 roku, szkoda, że zarzucone). Wierzę, że najlepsze rozwiązania tworzy się wspólnie, a nie przez odgórne wytyczne.

Nie mam wątpliwości, że spośród dwójki pracujących zawodowo rodziców, to matka skorzysta chętniej z opcji krótszego czasu pracy. I można mówić, że to stereotypowe myślenie. Pewnie tak, ale prawda jest taka, że ta godzina lepiej zostanie wykorzystana przez mamę… Ileż można zrobić w całą godzinę?

I teraz zastanawiam się, co się stanie dalej: czy pracodawcy będą chcieli zatrudniać pracownika na 7 godzin i płacić mu za 8 h, czy nie będzie to przestrzeń do nadużyć typu: zatrudnimy Panią, na 7 h, ale za pensję adekwatnie niższą (w końcu zaangażowanie w pracę też będzie mniejsze)? Może być też tak, że pracodawca pomyśli: Ok, 1 godzina to może nie dużo, ale 5 h w tygodniu i 20 h w miesiącu to już sporo, a kto wykona zadania w tym czasie? Czy zatrudniając matkę muszę zatrudnić kolejną osobę, aby wykonała obowiązki tej, która musi odebrać dziecko?

Idąc tym tropem dalej, czy nie spowoduje to sytuacji, kiedy mając do wyboru zatrudnienie matki lub młodego studenta, wybierze tego drugiego. Bo będzie miał pewność, że zatrudniając go na 8 h będzie pracował 8 h, a może i więcej, wiadomo ma sporo czasu. Na pewno nie będzie musiał odbierać dziecka z przedszkola i zwalniać się na przedstawienia w szkole…

Tak, to jest czarnowidztwo. Może nic się nie stanie. Oby. Może będzie tak, że pracodawcy chcąc nie chcąc, będą musieli zatrudniać matki, bo na rynku pracy po prostu brakuje specjalistów… Może tak. Ale czy w ten sposób nie wylejemy przysłowiowego dziecka z kąpielą? Czy nie można wprowadzać rozwiązań, które dają podobny efekt, ale nie są tak ryzykowne?

Jakie? Choćby elastyczny czas pracy, ale w rozumieniu takim, że to pracownik może uzgodnić z pracodawcą godziny rozpoczęcia pracy i jej kończenia? A może także większa otwartość na telepracę? I zadaniowy tryb pracy. W tym matki są świetne! A może dopłaty dla pracodawców, którzy wspierają matki? Choćby niewielkie, ale na zachętę. Wszak jako rodzice dobrze wiemy, że kara przynosi więcej szkody niż nagroda.

A Ty co sądzisz na ten temat? Napisz do mnie: agnieszka.kaczanowska@mamopracuj.pl .”

Źródła: www.rp.plwww.fakt.plfakty.interia.pl

Zdjęcie: 123.rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Pełnoetatowa mama dwóch chłopców. Miłośniczka dobrego smaku, kina, muzyki i książek. Koneserka wszystkiego co dobre, piękne i prawdziwe. Absolwentka filmoznawstwa i fotografii.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail