Czego szukasz

Kryzys macierzyństwa – czy mama powinna pracować?

Po kilku miesiącach bycia mamą na pełen etat czujesz, że to jeszcze nie wszystko, czego oczekujesz od życia. Twoje własne potrzeby, przykryte ciepłą kołderką macierzyństwa, zaglądają Ci w oczy i oczekują działania…

  • Marta Szyszko - 13/02/2012

W życiu każdej mamy, po początkowej euforii i zachłyśnięciu macierzyństwem przychodzi  w końcu moment zwrotny. Jedni szumnie nazywają go załamaniem nerwowym, gdy waląc tłuczkiem w blat kuchenny przeklina ona te wszystkie kaszki, tony ubranek z naszywkami i guziczkami, których nie sposób uprasować i płacze… Inni mówią, że to histeria i przejdzie samo.

Nie dajmy się oszukać, każdy kryzys jest po to, by popchnąć nas ku nowemu, pozwolić dojrzeć i ukonstytuować własną tożsamość (jak mawiał socjolog Erik Erikson). Po to są bunty dwulatka, nastolatka i kryzysy wieku średniego. Jeśli na tym etapie zdławimy własne potrzeby na rzecz dziecięcych ryzykujemy, że sytuacja z tłuczkiem wejdzie nam w nawyk, a my przeklniemy moment, w którym zdecydowałyśmy się na dziecko. I tu pogrążymy się jeszcze bardziej, wszak przekaz społeczny jest jednoznaczny- „Szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko”.

Czy da się osiągnąć złoty środek oscylując między zaspokajaniem potrzeb dziecka i własnych? Bo tak sobie myślę, że gdybym nagle zniknęła na 12 godzin, podejmując się zawrotnej kariery w korporacji i wracała gdy dzieci już śpią, nie uszczęśliwiłabym ani ich, a tym bardziej siebie. Unikając popadania ze skrajności w skrajność obstaję przy tym, że najlepszą terapią na skołatane, mamine nerwy mimo wszystko może być  praca.

U każdej pełnoetatowej mamy taki pomysł na pewno zrodzi wiele pytań i wątpliwości: czy będę mogła wykonywać ją w takim wymiarze godzin, by dalej uczestniczyć w wychowywaniu dzieci? Czy podejmując aktywność zawodową nie przerwę więzi, tak ważnej dla dziecka zwłaszcza na wczesnym etapie rozwoju? Czy znajdzie się ktoś kto mnie zatrudni (wszak jestem mamą, a to nie najwdzięczniejszy wpis do cv)? Do czego się właściwie nadaję skoro przez ostatni czas zajmowałam się zupkami i kupkami? I wiele innych…

„Kto się nie rozwija, umiera”- czytam w cv koleżanki ze studiów, która robi karierę w międzynarodowej firmie w dziale HR. Nie ma dzieci i cały swój czas na to by nic innego nie robić tylko się rozwijać. A czy można robić to będąc jednocześnie pełnoetatową mamą? Jak pokazują historie przedsiębiorczych kobiet i rodzicielek- można, a nawet śmiałabym twierdzić, że TRZEBA. Z całego serca do tego zachęcam, nigdy nie jest za późno na zmiany i poszukiwanie siebie.

Zdjęcie: sxc.hu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.plZawodowo copywriterka dla agencji reklamy internetowej, redaktor dochodząca dla zaprzyjaźnionych czasopism i portali.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail